Bóle fantomowe

15 lipca 2018

Jestem dociekliwym człowiekiem i lubię drążyć. Zwłaszcza w tematach dla mnie istotnych. Aktualnie uczę się na nowo stawiać kropki i wypierdalać z głowy szufladki z chujowymi doświadczeniami. Pisanie zawsze pomagało leczyć moją duszę więc wypluwam z siebie słowa.

Czasem człowiek żałuje, że nie można wcisnąć przycisku, wyłączyć uczuć, pozbyć się rozkmin, przestać czuć albo zwyczajnie włączyć reset. Ludzki mózg nie ma funkcji zapomnij. Im bardziej chcesz zapomnieć tym bardziej zatruwasz sobie życie. A gdy już myślisz, że ci się udało robi psikusa, dostajesz cios między oczy i znów przeżywasz swój Wietnam od nowa.

Nowy rodzaj piekła. Tylko trochę bardziej realny.

Zastanawiasz się czasem jak doszło do tego, że znalazłeś się w miejscu, w którym jesteś? Co zrobiłeś źle? Co mogłeś zrobić lepiej? Lub czego nie zrobiłeś? Analizujesz błędy, gdybasz i chuj wielki z tego wychodzi. Jeśli tak to witaj w moim świecie.

Dostrzegam swoje błędy. Wiem, że jestem jaka jestem i zaczynam czuć, że więcej zrobić nie mogłam. Szkoda, że nie wszyscy szukają najpierw u siebie i nie mają tej samoświadomości, żeby sprawdzić co zrobili źle. Okej może nie jestem najdoroślejszym człowiekiem na planecie, ale niektórych argumentów nie jestem w stanie zrozumieć.

Niekiedy najprostsze rozwiązania mamy pod nosem, ale ich nie dostrzegamy.

Bo widzisz jeśli komuś przeszkadza całkowicie (lub coraz bardziej), że jesteś jaki jesteś i nie wie jak ci to powiedzieć to już nawet nie jest tchórzostwo. Smutna prawda, ale to wygoda i przyzwyczajenie. Marne próby wybielania się przed kimś, dlaczego ma się dość drugiej osoby to zrzucanie winy na drugą osobę. Można śmieszkować, ale wina zawsze jest po obu stronach. Nie ma czegoś takiego, że "po prostu nie wyszło". Skoro nie pykło to musiały być konkretne powody. Jeśli nie umiesz się przyznać przed sobą, że kogoś już nie kochasz to tym bardziej przed innymi.

Zadziwia mnie jak jeden człowiek może się zmienić o 180 stopni w ciągu krótkiego czasu. Do tego stopnia, że inne rzeczy mówi, inne robi, a jeszcze inne rozpowiada osobom trzecim. Każdy ma prawo do zmiany zdania bo tylko krowa go nie zmienia. Aczkolwiek zaczynasz się zastanawiać gdzie leży prawda i czy kiedykolwiek ją znałaś. Myślisz czy byłaś czyimś plastrem na kompleksy, fajnym testem w ramach nabierania doświadczenia czy może niezłym dodatkiem, żeby zrobić wrażenie na kolegach albo, żeby nieźle wyglądać na zdjęciach z imprezy...

Jest taka teoria, że przez trzy miesiące człowiek jest zakochany, a potem to tylko przyzwyczajenie.

Według tej teorii co nie co by się nawet zgadzało. Jedno jest pewne jeśli ta teoria jest prawdą to dzisiejsze znaczenie słów "kocham cie" i "miłość" nie ma już żadnej wartości. Nie wspominając o innych jak "przyjaźń", "rodzina" czy "szacunek". Pod tym względem jestem chyba bardzo starej daty, bo uważam, że są rzeczy, o które warto walczyć. W ogóle urwałam się z choinki, bo jestem z tych walczących o swoje. Nic w życiu nie przychodzi łatwo, ale odejść może w każdym momencie jeśli nie będziemy o to dbać.

Powodem tego typu niepowodzenia jest moment gdy tracisz do kogoś zaufanie. Zaczynasz czuć, że nie możesz na kimś polegać lub gdy ktoś ewidentnie cie unika. Nigdy nie ukrywałam, że mam trudny charakter, że nie jestem jakaś hiper dojrzałą osobą i mam odpały - jak każdy. Wiem też, że mam skłonności do krytykanctwa, matkowania i paru innych rzeczy. Rozumiem, że można się czasem przez to czuć niewspieranym, zaniedbanym, ale jeśli starasz się jak możesz to jest, a przynajmniej powinno być jasne, że możesz wymagać tego samego od drugiej osoby.

Nikt nie chce być niewidzialny.

Można mieć różne wizje związku. Jeśli w tej wizji jesteś od podawania obiadu, sprzątania, przytulania gdy przyśni się koszmar i spania w jednym łóżku (nie zawsze tylko spania). Ewentualnie od tego, żeby kolegom szczęki opadły to bierz nogi za pas i wiej. Jebnij drzwiami tak by było słychać jeszcze długo po twoim wyjściu i ŻYJ dalej.

Kochasz i masz prawo wymagać szacunku, wspólnego spędzania czasu, zaufania, przestrzegania pewnych zasad i posiadania wartości. Każdy chce kochać i być kochany. Tak samo jak każdy chce, żeby o niego dbano cały czas, a nie tylko od święta. Inna sprawa, że dla niektórych od święta to i tak za dużo.

Upierdoliło mi kończynę. Bolało jak diabli. W sumie to nadal czasem boli. W najmniej oczekiwanych momentach zdajesz sobie z tego sprawę, ale i to z czasem minie. Właśnie tego czasu trzeba jak najwięcej, żeby przestać sypać rany solą i pozwolić im się goić. Potem zostaną jedynie blizny. Mam ich sporo. Zdecydowanie więcej tych psychicznych.

Jesteś, będziesz kolejną z nich. Zostaną tylko wspomnienia. One w końcu też się wytrą i za pięć czy dziesięć lat oboje będziemy się z tego śmiać.

Mimo wszystko było warto.

Jedno musisz przyznać drugiej takiej nie znajdziesz.

polecane

Perfumy Sublime Nature Tonka Bean

Woda perfumowana Amber Elixir

Podkład Giordani Gold Liquid Silk SPF 12

Zestaw NovAge Ultimate Lift

Kulisy @theglamrebellife

© The Glam Rebel Life.